Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sejm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sejm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2019

cicha Rewolucja w Sejmie IX kadencji

roślina wyrastająca z asfaltu
    Co takiego się stało, że odważyłem się to nazwać mianem rewolucji. Okazuje się, że to nie zmiana w samej polityce, a raczej zmiana w naszym sposobie jej postrzegania.

    Okazuje się bowiem, że Posłowie niezrzeszeni zdobyli łącznie ponad 20% głosów, byli na listach wszystkich (bez wyjątku) partii politycznych. Nie byłoby tak dobrego wyniku dwóch największych partii, gdyby nie kandydaci niezrzeszeni, a to nie wszystko: okazuje się bowiem, że żadna inna partia nie weszłaby do Sejmu bez "niezrzeszonych".

    Ponadto należy zauważyć, że partyjne jedynki nie zawsze zdobywały największą liczbę głosów.

    To wszystko wskazuje, że powoli przestajemy patrzeć na mandat partyjny jako gwarant dobrze oddanego głosu. Coraz częściej decyduje sylwetka i rzeczywiste osiągnięcia kandydata, a coraz mniej jego pozycja partyjna.

Obym się nie mylił... a jakie jest wasze zdanie?

sobota, 19 października 2019

duża Frekwencja - czy się cieszyć?

osoba oddająca głos
    W ostatnią niedzielę odbyły się wybory do Sejmu i Senatu. Wszyscy politycy od lewa do prawa gratulowali sobie frekwencji wyborczej.

    Frekwencja wyborcza jest w końcu wskaźnikiem zaangażowania społecznego Polaków w życie polityczne kraju. Z punktu widzenia polityków jest to więc niebywały sukces, na każdą partię będącą w Parlamencie zagłosowało więcej osób, niż 4 lata temu. Są więc powody do dumy.


    Nie przeczę, że może być to powód do dumy nie tylko dla polityków, a dla nas wszystkich. Może to bowiem oznaczać, że na naszych oczach rośnie społeczeństwo obywatelskie, które coraz bardziej interesuje się wpływem polityki na nasze życie codzienne; a być może za kilka kolejnych kadencji dogonimy czołówkę europejską jeśli chodzi o frekwencję.

    Sytuacja wygląda inaczej, jeżeli weźmiemy pod uwagę tło historyczne frekwencji wyborczej w Polsce. Okazuje się bowiem, że nie jest tak, że frekwencja rośnie na przestrzeni lat.
Podobnie wysoką frekwencję wyborczą mieliśmy w '89r. Pozwolę sobie na tezę, że w tamtym czasie głosowali nie tylko z nadzieją na lepsze jutro, ale również ze strachu przed konsekwencjami kontynuacji ówczesnej władzy.

A wy jak sądzicie, czy branie pod uwagę tła historycznego jest w ogóle potrzebne?